Monday, 13 February 2012

Katole oraz od cholery ludu w małej szkole: LOVE3 Wrocław

A było to w dniach 11-12.02.2012, choć ja osobiście byłam już od piątku.

Teoretycznie nie powinnam się czepiać małej szkoły na taką ilość osób. W końcu to nie wina organizatorów, że katolickie pisemka mocno przekolorowanymi tekstami przyczyniły się do gwałtownej zmiany conplace. Swoją drogą nie ma to jak odmówić wypożyczenia szkoły na 2-3 dni przed wydarzeniem, a do samego wywiadu powiedzieć "nie mam z tym nic wspólnego". Skończyło się na tym, że odwołano sleeproomy, wejściówki na miejscu zmieniono na jednodniowe, a Ci, którzy przyszli bez rezerwacji za późno mogli pocałować klamkę.
I nam, bez wyjątku, sleepa odwołali. Początkowo usadowiwszy się piwnicy, na ciasnym korytarzyku obok rozwalających się mebli zajęłam się kończeniem nekomimi dla Ryuu, podczas gdy moi kompani ostro silili się odpowiadając nawzajem na najbardziej szczegółowe pytania dotyczące niemal 600-odcinkowego One Piece'a.

Więzienie bądź prawdziwa melina, jak kto woli.
To tu przespaliśmy piątkową noc.
Manufaktura oraz powtarzanie pełną parą!
Po prawej Evilss : D.
Jakoś z rana, po pogaduchach w łazience z randomami oraz dawno poznanymi mangozjebami moi kompani znaleźli cudowne podpiwniczenie, gdzie wystarczyło porozsuwać szafy i było już miejsce na 4(8) osób!

Nasz "sleeproom WYPACZENI", który imo był
najlepszym konwentowym miejscem do "spania".

Całokształt konwentu,
przestrzeni na nim,
miejsce do spania,
itp.

Konwent, cóż... Okrutnie SSAŁ. Atrakcje oklepane, przemieszczanie było serio bardzo ciężkie, niekiedy trzeba było fruwać nad stosami materacy; brak DDR, mało rozwinięta konsolówka. Swoją drogą MiOhi moim zdaniem organizacją nie są najlepsi, a tu jeszcze taki tok wydarzeń, to też trochę się nie dziwię. Cieszę się, że nie byłam w halce na kołach i w koturnach, a za to w spodniach, płaszczu i glanach, inaczej bym umarła. Neko Edo to całkiem niezły instant skołowany na 2 dni przed wydarzeniem, wyszło mi chyba całkiem nieźle.

Podsumowując~
Chyba doszłam do tego momentu, gdzie z czystym sercem mogę stwierdzić, że atrakcje z konwentu na konwent są coraz bardziej oklepane i jeżdżę na nie tylko ze względów czysto krajoznawczych i towarzysko-rozrywkowych(nie matrymonialnych ._.).


Edo wraz ze mną, czyli swym neko-alterego, Envym oraz tajemniczym
czarnowłosym gościem/panną.
Zdjęcia z ACP, ostatnie A.