Monday, 24 December 2012

Japanicon 3, B.A.K.A. 2K12, BXC3


Japanicon 3, 13.10.2012
Tak więc czekałam na zdjęcia z fotostudia... I się nie udało. Słuch po nich zaginął.
Z tego, co pozostało mi w pamięci, to podrzucanie sobie tostów między piętrami, wygrana kota w turnieju ddr dla zaawansowanych, a przynajmniej taka, że mógł mi sprawić za punkty dobrą herbatkę i plącząca się pod nogami suknia. Znów nie poszłam na żaden panel. Chciałam też wziąć udział w turnieju ddr dla noobków, ale pora, czyli 9 rano w niedzielę, skutecznie mnie zniechęciła.
Przełamałam lęk po Krakonie 2011 i umyłam się na konwencie! JEJ.


Ja w bardzo obszernej sukni
 oraz w śliskich butkach dziwiąca się,
dlaczego nie trafiam w strzałki.

B.A.K.A. 2K12, 10.11.2012
Początkowo konwent miał się odbyć tydzień po japaniconie, jednakże został przeniesiony na za miesiąc. Uff! W samym Wrocławiu byłam już w piątek, wieczór spędziłam na pizzy ze znajomymi oraz na przechadzaniu się po rynku. Nocą jest piękny, zwłaszcza po 22 (✿◠‿◠).
Na conplace spotkałam miłą Panią w milki-czanie oraz jej koleżankę, fajnie mi się z nimi gadało, nawet poszłyśmy to fotoroom'u, choć tradycyjnie na zdjęcia czekam do dziś : P. Skosztowałam przepysznych babeczek z dodatkową duuużą ilością kremu czekoladowego ♥. Nie obyło się także bez sushi! Ogółem najlepszy, jak do tej pory, pod względem jedzenia kon  (。♥‿♥。).
A kontakt z milkiczanową panią się urwał, szkoda :<.

Osadnicy!

BXmassCon 3, 1.12.2012.
Konwent, do którego mam spory sentyment - jego pierwsza edycja była za razem pierwszym moim konwentem. To, co ogólnie się dzieje na takich wydarzeniach pozostawię bez komentarza, ale nie mogę jednak pominąć faktu, iż wielu fajnych ludzi, mimo wszystko, poznałam. Tak, czy siak - w końcu wyraźne i co najważniejsze - moje zdjęcia! Choć raz nie musiałam czekać na nie pół roku, tylko po prostu - sama zrobiłam.









Nigdy więcej kozaków z bodyline!


Naszła mnie chęć na wyskrobanie recenzji o moich loli kozakach z bodyline, choć tak naprawdę będzie to czysty pojazd.

Zamawiałam je rok temu, około grudnia. Są to kozaki, także użytkowałam je tylko w zimie oraz tej jesieni(gdy było chłodniej) - kapitan oczywistość. Pokładałam w nich wszelkie nadzieje, iż wytrzymają (ja wytrzymam) jeszcze ten sezon, niestety - gdy strzelił zamek w 2 miejscach wkładanie buta stało się bardzo uciążliwe.
Zamówiłam ten model:
W czerni oczywiście.


Pierwszy miesiąc były całkiem ładne, choć od razu dało się zauważyć - mają bardzo cienką, jak na teoretycznie buty zimowe, podeszwę - czułam pod stopami każdy drobny kamyk. Materiał - oczywiście ekoskóra, jakby inaczej. Choć wiadomo, można to było zrobić dobrze. Niestety, ta ekoskóra to jakiś chamski plastikowy, a ponadto sztywny twór. W okolicach kostki bardzo szybko popękała, a dodam, iż zawsze odkładałam je tak, by nie były zgięte. 









Ok! Kolejne będą noski! Te są najlepsze.













Tył!






Z mojej winy jest tu tylko dziurka na obcasie lewego buta.
A teraz zamek.





"Zawieszka" ułatwiająca obsługę zamku oczywiście szybko uległa zniszczeniu. Bardzo niewygodnie się go teraz zasuwa + bolą paluszki. W prawym bucie poszedł zamek przy kostce - ok, można się tego spodziewać, w końcu dość częste zjawisko. Zaczęłam więc nie-odsuwać poza tę barierę, jednakże szybciutko zamek strzelił w drugim miejscu! No i musiałam buta zakładać przez sznurowanie. Niiiiiby ok, można przymrużyć na to oko, no ale! Nie raz zdarza nam się jakaś sytuacja, przez którą nie możemy się zajmować długo swoimi zacnymi butkami, a po prostu je włożyć i lecieć ile sił w nogach - częsty obraz mnie w drodze na przystanek. Czyli kolejny minus - niepraktyczne. Dalej. Skoro zaczęłam używać wiązania - musiało wypaść oczko.

Aha.

Miejscami są po prostu brudne, bo mi się nie chciało ich czyścić przed foceniem. DODAM, iż w butach chodziłam w normalnych miejscach, na łąki, zabawy i błota ubierałam glany.
Podsumowanie~.

Plusy:
  • bardzo ładne i efektowne ogółem,
  • detale,
  • okrągły nosek♥ - osobiście bardzo lubię.
Minusy:
  • bardzo sztywna, szybko łamiąca się i krusząca(dosłownie!) ekoskóra,
  • słabe oczka od sznurowania,
  • cienka podeszwa,
  • trwałość,
  • cena - 260 PLN wówczas (czyli 66$) to bardzo dużo na takie badziewie, dobrze, że przynajmniej była promocja i za przesyłkę zapłaciłam zaledwie dolara,
  • chyba najtańszy, możliwy zamek błyskawiczny,
  • cholernie nieodporne na mrozy - prawdopodobnie przez to ekoskóra mogła popękać i zacząć odpadać płatami, pomijam fakt, iż trzeba wepchać wełnianą skarpetę, by było w nich ciepło - na to się przygotowałam z góry,
  • buty przystosowane najwyżej do robienia foci koordów w lustrze.

Ocena końcowa: 2/10, bo są całkiem ładne.
Dziś dostałam sznurowane kozaki, na średnim obcasie, grubym dosyć, bardzo ładne i ponad stówkę tańsze. A i ocieplane. A kokardki z ekoskóry kosztują w sklepie An*tai*na w przeliczeniu 50 gr, więc nie problem sobie dokupić. Także można ładne, cieplejsze, a o wiele lepszej jakości buty kupić na miejscu. NIE polecam.


Friday, 22 June 2012

Angelic Pretty vs. Kidsyoyo

O tym, że dorwałam dwa razy Marionette Girl chyba wie już każdy, to też wpis będzie ich właśnie dotyczył. Oto obiecane porównanie ^^.

Wstęp.



Na pierwszy rzut oka(pomijając kolory) są niemal identyczne, czyż nie? Jednakże niebieska jest firmy Angelic Pretty, czarna zaś to replika od Kidsyoyo. Do tej pierwszej, mimo, iż oryginał, będę podchodzić nieco łagodniej, jest widocznie sporo noszona, a poprzednia właścicielka prawdopodobnie prała/prasowała ją w nieodpowiednich temperaturach.

Materiał ogólnie.
\

Materiał to jest coś, o co bardzo lubię się rzucać. W tym przypadku jest to aksamit, przynajmniej tak sądzi hellolace i ja :P. W replice Kidsyoyo jest grubszy, sztywniejszy, dokładnie tak, jak sobie owy materiał wyobrażałam. W oryginale wydaje się on o wiele cieńszy, bardziej "sztruksowaty" - mam tu na myśli charakterystyczne drobne prążki widoczne po bliższym spenetrowaniu struktury~. Jednakże być może to wina prania w zbyt wysokiej temperaturze, nigdy nie miałam doświadczeń w czyszczeniu aksamitu, więc do końca pewna przyczyny nie jestem. Obydwie mają luźną podszewkę pod spodem, oryginał ma dodatkowo jedną warstwę tiulu dla picu. Podszycie górnej warstwy białego aksamitu jest ukazane tu:

...z obu stron ten sam materiał.
...pod spodem sztuczna podszewka.


A teraz koronki.





Przynajmniej według mnie - brand koronki to magia, tu kidsyoyo lekko zawiodło, aczkolwiek taśma karcianych znaczków wygląda niemal identycznie.

Szczegóły.




Guziczek. W przypadku AP jest to złota gwiazdka; kidsyoyo zastąpiło ją przeźroczystym serduszkiem. Zdecydowanie bardziej uroczy wydaje mi się pierwowzór, jednakże owy substytut ujdzie moim zdaniem.


Rękawki. Pomijając koronkę, o której już pisałam wcześniej raczej bez zarzutów~.




 Broszka. Cóż, w oryginale perełki są cięższe, a łączący je łańcuszek złoty. Replika pominęła te szczegóły, ponad to karta jest nieco za duża i brak jej zaokrąglonych rogów, jednakże to chyba nie problem :P... Jeśli chodzi o drugą część broszki, uszytą z kropkowanego tiulu, wstyd przyznać, ale wykonanie kidsyoyo podoba mi się bardziej, wydaje się jakby więcej, gęściej tego materiału.



Obszycie. Dokładnie przyjrzałam się mu przy karcianych znakach zaaplikowanych u dołu, oryginał tu wygrywa. Jest ładniej obszyty, replika jakby wcale. Jeśli chodzi o ten taki materiał wstążkowy(np. przy obszyciu kokard) AP zastosowało matową, Kidsyoyo lekko połyskującą.


 AP wpadło na genialny pomysł, w owej sukience jest... Kieszeń :D! Kidsyoyo nie pomyślało o tym, szkoda :P.


Jak się prezentują z puffem?

Jako człowiek-halka występuje... Lucuś Niebiesky! I zapomniałam w tejże formie obfocić czarnej :<.



Wrażenie i ocena ogólna.
Replice daję 5/5, mimo moich zastrzeżeń, jak widać lubię dopatrywać się szczegółów, których inni nie widzą ^ ^'.
Jeśli zaś chodzi o AP - 4/5, nie jestem rozczarowana, ale spodziewałam się czegoś troszkę lepszego, przyznam szczerze, że pierwsze wrażenie było takie, iż replika wyglądała fajniej od oryginału, jednak może to być wina złego obchodzenia się z nią, o czym wspominałam wcześniej~.