Saturday, 21 September 2013

Thursday, 18 July 2013

A może lista życzeń..?

Umieszczenie tu wishlisty - czemu nie. Na facebooku jakoś nie potrafię tego ogarnąć. Może pora na wznowienie bloga?


Ok. Część pierwsza - Angelic Pretty.

Misty Sky w kolorze czarnym.
Lady Rose, najchętniej miętowa,
krój OP lub JSK.
Marionette Girl jsk w kolorze bordo.

Puppet Circus jsk w czerni. Choć nie ukrywam,
że najpiękniejszy jest krój OP.
Drained cherry jsk, czarna.
Day Dream Carnival shirred jsk, czarna.


Chess Chocolate bustier style jsk.
Kremowa, ew. brązowa.

Część II - w dalszym ciągu Angelic Pretty, lecz nie są one na "głównej" liście.

Magical Etoile JSK, czarna.
Country of Sweets JSK, czarna.
Shoolmate OP, zielony z niebieskim.
Wonder Story JSK, czarna lub czerwona.


Wonder Party JSK. I tu wielki dylemat...
Błękitna, czy czarna?


...Spódniczka Milky Planet z nowej edycji. Na serio nie wiem,
po co mi psychodeliczna cukrowa wyspa, no ale... *
Spódniczka Eternal Rose Bouquet. Mięta, róż lub krem.


Część II - Baby the Stars Shine Bright & Alice and the Pirates.


Vampire Prelude OP w bieli.
Secret Garden jsk, kremowa.
Fragrant Rose Memories vivienne JSK.
Nie potrafię się zdecydować na kolor,
chyba czarny...

The End of Immortal Eden, OP lub spódnica.
Bordo.

Stained Glass Angel Print, czara OP
lub JSK.


Gloria Stained Glass Theresa OP, czarna.
Część IV - reszta brandów.

Moi-même-Moitié, archangel print.

Masquerade Theater, OP, granatowa.

Metamorphose temps de fille, Berry Stripes JSK,
czarna.

Vierge Vampur, Alice JSK.


Juliette et Justine, Féerie JSK, niebieska.



Jak widać - moja wishlist jest baaardzo różnorodna. Jest jeszcze parę ukrytych rzeczy, aczkolwiek nie wiem, czy kiedykolwiek zrealizuję główną listę, ponieważ rzeczy jest mnóstwo : D. No ale od tego jest wishlist - zawsze można sobie pomarzyć.

*uważam, że nie nadaje się ona do lolita fashion, ale inne, japońskie style - czemu nie?

Sunday, 28 April 2013

Słodycz doprawiona magią.

Toy drops. Kto by się spodziewał, że coś takiego wpadnie w moje ręce.
Kto by się spodziewał, że to mi się spodoba!

Moja miłość w kolorze różowym ma marynarskie biało-niebieskie paseczki, które zwieńczone są różowymi kropelkami. Na delikatnej tiulowej koronce wyhaftowane są cukiereczki w paski oraz gwiazdeczki, zaś print, to słodycze układające się w napis.
Materiał to lekki niczym chmurka, szyfon.

Planuję sobie w tym skarbie zrobić szałowe zdjęcia oraz pozbyć się go za szalone pieniądze, zanim się w nim rozkocham na dobre.


Monday, 24 December 2012

Japanicon 3, B.A.K.A. 2K12, BXC3


Japanicon 3, 13.10.2012
Tak więc czekałam na zdjęcia z fotostudia... I się nie udało. Słuch po nich zaginął.
Z tego, co pozostało mi w pamięci, to podrzucanie sobie tostów między piętrami, wygrana kota w turnieju ddr dla zaawansowanych, a przynajmniej taka, że mógł mi sprawić za punkty dobrą herbatkę i plącząca się pod nogami suknia. Znów nie poszłam na żaden panel. Chciałam też wziąć udział w turnieju ddr dla noobków, ale pora, czyli 9 rano w niedzielę, skutecznie mnie zniechęciła.
Przełamałam lęk po Krakonie 2011 i umyłam się na konwencie! JEJ.


Ja w bardzo obszernej sukni
 oraz w śliskich butkach dziwiąca się,
dlaczego nie trafiam w strzałki.

B.A.K.A. 2K12, 10.11.2012
Początkowo konwent miał się odbyć tydzień po japaniconie, jednakże został przeniesiony na za miesiąc. Uff! W samym Wrocławiu byłam już w piątek, wieczór spędziłam na pizzy ze znajomymi oraz na przechadzaniu się po rynku. Nocą jest piękny, zwłaszcza po 22 (✿◠‿◠).
Na conplace spotkałam miłą Panią w milki-czanie oraz jej koleżankę, fajnie mi się z nimi gadało, nawet poszłyśmy to fotoroom'u, choć tradycyjnie na zdjęcia czekam do dziś : P. Skosztowałam przepysznych babeczek z dodatkową duuużą ilością kremu czekoladowego ♥. Nie obyło się także bez sushi! Ogółem najlepszy, jak do tej pory, pod względem jedzenia kon  (。♥‿♥。).
A kontakt z milkiczanową panią się urwał, szkoda :<.

Osadnicy!

BXmassCon 3, 1.12.2012.
Konwent, do którego mam spory sentyment - jego pierwsza edycja była za razem pierwszym moim konwentem. To, co ogólnie się dzieje na takich wydarzeniach pozostawię bez komentarza, ale nie mogę jednak pominąć faktu, iż wielu fajnych ludzi, mimo wszystko, poznałam. Tak, czy siak - w końcu wyraźne i co najważniejsze - moje zdjęcia! Choć raz nie musiałam czekać na nie pół roku, tylko po prostu - sama zrobiłam.









Nigdy więcej kozaków z bodyline!


Naszła mnie chęć na wyskrobanie recenzji o moich loli kozakach z bodyline, choć tak naprawdę będzie to czysty pojazd.

Zamawiałam je rok temu, około grudnia. Są to kozaki, także użytkowałam je tylko w zimie oraz tej jesieni(gdy było chłodniej) - kapitan oczywistość. Pokładałam w nich wszelkie nadzieje, iż wytrzymają (ja wytrzymam) jeszcze ten sezon, niestety - gdy strzelił zamek w 2 miejscach wkładanie buta stało się bardzo uciążliwe.
Zamówiłam ten model:
W czerni oczywiście.


Pierwszy miesiąc były całkiem ładne, choć od razu dało się zauważyć - mają bardzo cienką, jak na teoretycznie buty zimowe, podeszwę - czułam pod stopami każdy drobny kamyk. Materiał - oczywiście ekoskóra, jakby inaczej. Choć wiadomo, można to było zrobić dobrze. Niestety, ta ekoskóra to jakiś chamski plastikowy, a ponadto sztywny twór. W okolicach kostki bardzo szybko popękała, a dodam, iż zawsze odkładałam je tak, by nie były zgięte. 









Ok! Kolejne będą noski! Te są najlepsze.













Tył!






Z mojej winy jest tu tylko dziurka na obcasie lewego buta.
A teraz zamek.





"Zawieszka" ułatwiająca obsługę zamku oczywiście szybko uległa zniszczeniu. Bardzo niewygodnie się go teraz zasuwa + bolą paluszki. W prawym bucie poszedł zamek przy kostce - ok, można się tego spodziewać, w końcu dość częste zjawisko. Zaczęłam więc nie-odsuwać poza tę barierę, jednakże szybciutko zamek strzelił w drugim miejscu! No i musiałam buta zakładać przez sznurowanie. Niiiiiby ok, można przymrużyć na to oko, no ale! Nie raz zdarza nam się jakaś sytuacja, przez którą nie możemy się zajmować długo swoimi zacnymi butkami, a po prostu je włożyć i lecieć ile sił w nogach - częsty obraz mnie w drodze na przystanek. Czyli kolejny minus - niepraktyczne. Dalej. Skoro zaczęłam używać wiązania - musiało wypaść oczko.

Aha.

Miejscami są po prostu brudne, bo mi się nie chciało ich czyścić przed foceniem. DODAM, iż w butach chodziłam w normalnych miejscach, na łąki, zabawy i błota ubierałam glany.
Podsumowanie~.

Plusy:
  • bardzo ładne i efektowne ogółem,
  • detale,
  • okrągły nosek♥ - osobiście bardzo lubię.
Minusy:
  • bardzo sztywna, szybko łamiąca się i krusząca(dosłownie!) ekoskóra,
  • słabe oczka od sznurowania,
  • cienka podeszwa,
  • trwałość,
  • cena - 260 PLN wówczas (czyli 66$) to bardzo dużo na takie badziewie, dobrze, że przynajmniej była promocja i za przesyłkę zapłaciłam zaledwie dolara,
  • chyba najtańszy, możliwy zamek błyskawiczny,
  • cholernie nieodporne na mrozy - prawdopodobnie przez to ekoskóra mogła popękać i zacząć odpadać płatami, pomijam fakt, iż trzeba wepchać wełnianą skarpetę, by było w nich ciepło - na to się przygotowałam z góry,
  • buty przystosowane najwyżej do robienia foci koordów w lustrze.

Ocena końcowa: 2/10, bo są całkiem ładne.
Dziś dostałam sznurowane kozaki, na średnim obcasie, grubym dosyć, bardzo ładne i ponad stówkę tańsze. A i ocieplane. A kokardki z ekoskóry kosztują w sklepie An*tai*na w przeliczeniu 50 gr, więc nie problem sobie dokupić. Także można ładne, cieplejsze, a o wiele lepszej jakości buty kupić na miejscu. NIE polecam.